Wielu studentów – szczególnie tych z pierwszego roku – bardzo przeżywa większość uczelnianych niepowodzeń. Wielu z nich nie potrafi się pogodzić z faktem, że nie udało im się zaliczyć jakiegoś egzaminu w pierwszym terminie. Nie ma się jednak co załamywać – egzaminy poprawkowe się nieodłącznym elementem studiowania i tylko „cyborgi” przechodzą przez studia jak burza.

Wielu studentów martwi jednak nie tyle fakt, że nie zdali egzaminu w pierwszym terminie ile to, że będą musieli poświęcić swój teoretycznie wolny czas na naukę. Boli ich to, że przerwę międzysemestralną spędzą przy książkach i będą zakuwać do poprawki. Mieli przecież w planach obozy studenckie, wypady ze znajomymi na piwo i błogie leżenie do góry brzuchem. Perspektywa ta przez jeden głupi egzamin pękła niczym bańka mydlana. Każdy ma prawo się zdenerwować. Jednak nie ma też co popadać w jakiś pracoholizm. Jasne, że każdy chce na poprawce udowodnić wykładowcy, że źle zrobił oblewając go w pierwszym terminie. Jednak przerwa międzysemestralna jest po to, by nieco odetchnąć. Jeśli więc zrealizuje się przynajmniej część planów związanych z wypoczynkiem, to świat się nie zawali.
